Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lutego 2018

"Moja Lady Jane" Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton

   Książki, które osadzone są w przeszłości dość odległej zawsze do mnie przemawiały. Jest w tym jakaś magia, że możemy wcielić się w postać, która żyła wieki temu. Moja wyobraźnia widzi wtedy zamki, stare domki, małe uliczki i zapełniony rynek z handlarzami przeróżnych rzeczy. Działa na pełnych obrotach, a ja zastanawiam się jakby to było gdybym to ja znalazła się w takim świecie, kim bym była i jak mój los by się potoczył. Jestem pewna, że wiele czytelników ma tak samo jak ja i bardzo to docenia jednak doceniam książkę jeszcze bardziej jeżeli potrafi mnie rozśmieszyć do łez. Wtedy taka powieść staje się jeszcze większym skarbem. 

"- Czytasz mi w myślach, milady – powiedział, wdzięczny losowi za to, że małżonka nie czyta w myślach."

   "Moja Lady Jane" opowiada o tytułowej bohaterce, królu Edwardzie i koniu, który równocześnie też jest jej narzeczonym. Gifford bo tak ma na imię zmienia się w dzień w konia. Tak, dobrze czytacie. Autorki wykreowały świat, w którym niektórzy ludzie potrafią zmieniać się w zwierzęta. Tyle, że Jane nie ma o tym bladego pojęcia, że jej narzeczony jest również koniem. Król Edward czyli jej kuzyn chciałby wydać ją za mąż ponieważ zaczyna chorować. A Lady Jane jest pierwsza w kolejce do tronu. I tak właśnie autorki wprowadzają nas do swojego świata. 

"- Czy to był koński żart?
- Gdzie-e-e-e tam - zarżała."

   Nie spodziewałam się, że książka będzie, aż tak zabawna. Oczywiście czytałam te rekomendacje, które mówią jak zabawna jest ale wiecie jak to zazwyczaj z nimi jest. Biorę je zawsze z przymrużeniem oka. Pewnie będzie zabawna ale.. I właśnie tutaj nie ma żadnego ale. Jest przeogromnie zabawna. Najbardziej podobały mi się żarty Lady Jane ze swojego narzeczonego oraz to jak Gifford chciał powiedzieć Jane o tym, że jest koniem. Muszę też napisać, że poczucie humoru nie jest jedyną zaletą tej książki. Podobało mi się również, że jest po części zbudowana na prawdziwej historii i to jak autorki mówią nam gdzie zaczyna się zmiana. 

"-Masz siano we włosach.
Przeczesał czuprynę dłonią i złowił kątem oka uśmiech żony.
-Żadnych końskich żartów.
-Gdzieżbym śmiała! A właśnie, musisz przeczytać jedną komedię, którą że sobą przywiozłam. Dosłownie rżałam ze śmiechu."
 
   Podsumowując: nie chciałam za bardzo zdradzać wam fabuły. Niech będzie ona owiana tajemnicą chociaż pewnie już przeczytaliście wiele recenzji. Książka ta jest wspaniałą perełką wśród książek. Potrafi rozjaśnić nam dzień i rozbudzić naszą wyobraźnię. Bardzo się cieszę, że autorki wydadzą kolejną część: "My Plain Jane"  mam nadzieję, że i w Polsce doczekamy się jej tłumaczenia.

wtorek, 26 lipca 2016

LUŹNE RECENZJE #1 (Wtorek pełen wrażeń)

"Zdrada" Marie Rutkowski

            Książka opowiada dalsze losy naszej kochanej Kerstel. Ach ta Kerstel dlaczego pakuje się w kłopoty? Dlaczego poświęca się w taki sposób? Ach, dla osoby którą kocha. Miłość jest wielka, a Kerstel jest dla niej w stanie zrobić wszystko. Nawet poświęcić siebie. Nie wiem czy postanowienia w tym stylu są zdrowe. Zawsze w takich momentach krzyczę na bohaterki. Przecież można pomyśleć inaczej! Stanąć z boku i popatrzeć na swoją sytuację i dopiero zdecydować! Dlaczego więc lecisz na głowę, na kark? Prycham pod nosem i kiwam potępiająco głową. Ale czy nie robimy tak samo jak nasi kochani bohaterowie w naszych życiach? Nie potrafimy stanąć z boku, wszystko przeżywamy całym sobą, myślimy, że świat się kończy! Młodość tak działa. Wszystko jest wyolbrzymione. I tak nasza Kerstel ma wyjść za mąż za następce tronu! Może i dla niej świat się kończy bo gdzie jej niewolnik, którego tak kocha? Dlaczego ona jest tu, a On oddalony od niej o kilkaset kilometrów? A może taki układ jest dobry ponieważ przynajmniej jest bezpieczny? Ale co z nią? Z tymi sztywnymi zasadami, królem, który patrzy na każdy jej krok no i podstępami elity? Czy poświęcanie własnej siebie ma swoje granice? Kiedy nasze szczęście przestaje się liczyć? Kerstel robi krzywe kroki, które zostawiają ślady. Wplątuje się w o jedną zdradę za dużo. Będą wielkie konsekwencje. Ale czy to przeżyje? 
             Moja ocena jest taka: Kerstel wpadła po uszy dla miłości swego życia. Już w pierwszej części decyduje, że może być z Arinem choć jeszcze nie wie, że szykuje bunt. Wszystko w tej książce idzie do autodestrukcji. Z każdą częścią wydarzenia idą w coraz to gorszym kierunku. Kłamstwa zacieśniają się na szyjach tych, którzy je wypowiadają. Z trwogą w oczach patrzyłam na to co bohaterowie wyczyniają, a to pokazuje jak epicka jest ta książka. 


"Niewypowiedziana" C. C. Hunter

            Mimo, że czasami nas denerwuje to rodzina jest dla nas najważniejsza. Możemy strzelać fochy, przewracać oczyma i stroić na nich miny ale gdy przyjdzie co do czego to w nich znajdujemy swoje oparcie. Ale co by było gdyby dla głównej bohaterki te wyższe słowa były kpiną? Co gdyby jej ojca oskarżyli o zabójstwo ciotki? Della musi dowieść, że policja nie ma racji. Ale co zrobić gdy duch pokazuje jej, że to właśnie jej ojciec go zabił? Della jest w przysłowiowej kropce. Poza tym Steve wrócił do Wodospadów Cienia  i kompletnie nie wie co z tym faktem zrobić. Chease ten denerwujący wampir wciąż nie daje jej spokoju choć sama nie wie czy by go chciała. Ostatnia część "Wodospady cienia. Po zmroku" trzyma poziom, wyjaśnia nam wiele rzeczy ale według mnie ta seria powinna mieć jeszcze kilka części. Jest mi strasznie przykro, że Pani Hunter zakończyła przygodę Delli tak szybko ponieważ według mnie ta bohaterka warta jest poznania! Ma wszystkie cechy, które lubię! Siłę, niezależność, odwagę i pewność siebie! Takie kobiety powinny według mnie być wszędzie! Chociaż obawiałabym się wtedy szybkiego upadku mężczyzn! ;) 


Dziękuję wydawnictwu Feeria Young za egzemplarze!

poniedziałek, 15 lutego 2016

"Panika" Lauren Oliver--> Recenzja nagrywana.

Dzień Dobry! 

Postanowiłam nagrać filmik recenzję, jest to pierwszy mój raz więc proszę o wyrozumiałość. :) Zawsze o tym marzyłam, a więc kiedyś trzeba było się odważyć. Poza tym z góry przepraszam za moje całkowite nieogarnięcie miałam lekkie ADHD. :)



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu: OTWARTE

niedziela, 27 grudnia 2015

"Chodząca katastrofa" Jamie McGuire

Travis Maddox. Jego ciało jest wytatuowane, serce twarde jak głaz, twarzyczka warta grzechu. Bierze
on udział w nielegalnych walkach. Dziewczyny lgną do niego jak misie do miodku z powieści A. A. Milne. Taki właśnie na pierwszy rzut oka wydaje się Travis ale czy można oceniać ludzi po pozorach? Czy trafnie się ocenia tak ludzi? Na jednej z walk Travisowi wpada w oko dziewczyna- Abby- i nasz kochany mężczyzna postanawia ją zdobyć. I tu właśnie kończy się podobieństwo do zwykłych książek New Adult. Ponieważ on postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Tylko przyjaźnić. Pokochałam go za to. Wreszcie jakiś bohater, który zabiera się za to wszystko od dobrej strony!

"Nigdy nie dawaj za wygraną, kiedy walczysz o to, czego pragniesz."

Narrator jest trzecioosobowy, co pozwala nam, ujrzeć więcej od bohatera. Nigdy nie mogę się zdecydować jaki narrator jest lepszy. Jednak jeżeli książka jest dobra to po prostu nie ma to dla mnie znaczenia. Styl pisania zaś jest prosty czyta się swobodnie bez większego skupienia nad tym co jest napisane. Czytamy i to jest jak swobodnie opadające piórko. Spokojnie, łagodnie, raz w jedną raz w drugą aż nie opadnie do końca. Akcja toczy się już od pierwszych stron ponieważ rozpoczyna się od walki, a potem spotkania się głównych bohaterów więc nie musimy długo czekać na to aby coś zaczęło się dziać. Praktycznie jesteśmy od razu wrzuceni w akcję.

"Dawno temu postanowiłem, że będę wykorzystywał harpie, póki nie pojawi się gołębica. Istota, która nikomu nie wchodzi w paradę, tylko zajmuje się swoimi sprawami, stara się przejść przez życie, nie tłamsząc nikogo swoimi potrzebami czy samolubnymi zwyczajami. Dzielna. Sympatyczna. Inteligentna. Piękna. Łagodna. Towarzyszka na całe życie. Niedostępna, póki się nie przekona, że może ci zaufać."

Naprawdę pokochałam Travisa. Jak już mówiłam wyżej zabrał się do Abby od dobrej strony jak można tak to powiedzieć. :D Kierował się on słowami matki i to było takie rozdzierające. Walczył o nią z wszystkich sił. Mimo, że ona nie była całkiem za nim, to on się nie poddawał. Miał w sobie cierpliwość jakiej niektórym brak. Lecz każdy ma swoje granice i słabości tak jak i on. Przez Abby je właśnie okazał ale według mnie i tak jest kochany. W książkach to zazwyczaj dziewczyny walczą o chłopaków, biegają za nimi i te wszystkie rzeczy. Abby zaś bardzo mnie irytowała. Nie zdawała sobie sprawy, że ma takiego świetnego faceta przed nosem. Szukała jakiegoś "idealnego lalusia", który spełniałby każde jej kryterium. Bleh. Jednak mimo to żywiłam do niej sympatię każdy przecież popełnia błędy.

"Może to tylko ze mną jest tak. Może tylko ze mną i z nią. Może razem tworzymy mieszankę, która albo spowoduje eksplozję, albo stopi się w jedno. W każdym razie wydawało mi się, że w chwili, w której ją spotkałem moje życie stanęło na głowie. I za nic nie chciałem żeby było inaczej."

A więc książka ta jest inna niż pozostałe z jej gatunku. Jest jak nieliczny mak na łące w letni dzień. Owszem ma wiele podobieństw ale wiem na pewno, że wrócę do niej ponieważ pozostawiła pozytywne uczucia po sobie. Nie jest wielkim arcydziełem, ale na zimowe (nie)mroźne wieczory jest w sam raz. Naprawdę kocham książki z głównym wątkiem miłosnym, a wiele jest kiczowatych. Naprawdę wiele. Możecie byś spokojni, że tu kiczu nie znajdziecie.

"Pozwalanie sobie na uczucia sprawia, że łatwo nas zranić."

Dziękuję serdecznie za egzemplarz wydawnictwu: ALBATROS

niedziela, 22 listopada 2015

"Pojedynek" Marie Rutkowski

Tyle myśli w mojej głowie  po tym jak zawaliłam noc aby przeczytać tę książkę. Jedna strona po
drugiej. Słowa wirowały mi w głowie tworząc obrazy tak przekonujące, że nie chciałam opuścić świata jaki zaoferowała mi ta książka. "Pojedynek" podarował mi coś co uwielbiam- możliwość przeniesienia się w daleki świat, kolejne fascynujące życie. Powiem szczerze, że sięgając po tę książkę spodziewałam się opowieści lepszej niż inne lecz nie zachwycającej, nie zapadającej głęboko w serce. Lecz moje przekonania stały się niczym, dalekim wspomnieniem po przeczytaniu książki.

"Szczęście zależy od tego, czy jesteś wolna a wolność zależy od odwagi."

Kestrel jest muzykiem. Uwielbia spędzać godziny przed fortepianem grając co to kolejne pieśni i nie byłoby nic w tym dziwnego gdyby nie ustrój polityki w jej państwie. Militaria panująca w życiach jej ludu każe jej wybrać czy ma się zaciągnąć do wojska czy ożenić. I dla Kestrel byłby to łatwy wybór gdyby nie ojciec, który jest najwybitniejszym generałem w kraju. Nalega aby wstąpiła do wojska, wręcz tego oczekuje. I nasza Kestrel wiodłaby takie życie gdyby nie zabłądziły razem z przyjaciółką Jess na targ niewolników. Kestrel pod wpływem impulsu zakupiła Kowala, który potrafi śpiewać. I tak właśnie zaczyna się przygoda!

"Przetrwanie nie jest niczym złym. Możesz sprzedawać swój honor po kawałku tak długo, jak długo w głębi duszy pozostajesz sobą."

Głowna bohaterka na początku mnie irytowała tym, że nie chciała walczyć. Nie chciała wstąpić do wojska. Jestem waleczną duszą i zawsze uwielbiałam takie bohaterki. Jednak z czasem zrozumiałam ją i zaakceptowałam jej wybory. Poza tym była piekielnie inteligentna co również cenię w bohaterkach. Jej umysł był taktyczny, potrafiła rozgryźć wszelkie szyfry, oszukać ludzi, rozpoznać kłamstwa.  Nie była dziewczyną dla której plotki, ubrania i chłopcy były najważniejsze. Nie była też trzpiotką co oceniam na ogromny plus. Arin- niewolnik, który z początku nosił imię Kowal- jest to mężczyzna jakich mało. Zakochałam się w nim szybciej niż zazwyczaj zakochuję się w bohaterach książki. Mroczny, silny i zdecydowany a na dokładkę tak samo inteligentny jak nasza Kestrel. I to jeszcze ze zdolnościami przywódczymi? Czego jeszcze więcej szukać? Poszczególni bohaterowie znikli pośród tych dwóch mocnych charakterów. Dla mnie to nie był minus ponieważ nie zżyłam się z żadnym bohaterem poza tą dwójką. Oni nasycili mój apetyt.

"Żaden ze snów nigdy cię nie skrzywdzi."

Historia zaczyna się już prawie od aukcji niewolników. Więc akcji można się spodziewać już z samego początku. Wolno toczy się do przodu, żeby zrobić całkowity obrót i zacząć znów pędzić. Książka przypomina mi trochę "Pocałunek Kier" Raven Lynn. Co absolutnie jest na plus ponieważ książkę Pani Raven przeczytałam już mnóstwo razy i wciąż nie mam dość. Więc jeżeli poszukujesz przygód to czas abyś sięgnął po tę książkę!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu: Feeria Young!

środa, 21 października 2015

"Odrodzona" C. C Hunter

Książka opowiada o Delli twardej przyjaciółce głównej bohaterki z serii "Wodospady cienia" i
mogę się przyznać bez bicia iż wampirzyca o wiele bardziej przypadła mi do gustu. Z miejsca ją polubiłam. Poza tym jej charakter jest podobny do mojego tak, że wiem iż nie dogadałybyśmy się w prawdziwym życiu. Lecz w książce kibicowałam jej, przeżywałam z nią wszystko podobnie jak ona, lecz krzyczałam na nią, że połowę sekretów tak ważnych zachowuje dla siebie.

"Doskonale rozumiała, co to znaczy nagle przestać pasować do swojej własnej rodziny"

Historia rozpoczyna się od pobytu głównej bohaterki u rodziców. Rodziców, którzy jej nie akceptują nie ze względu na to iż jest wampirem tylko dlatego, że odbierają to za bunt. (Della nie chce im mówić iż została przemieniona dlatego też jej opiekunowie nie zdają sobie sprawy dlaczego przestała być ich "córeczką" obwiniają o to oczywiście narkotyki bo cóż by innego?) Najgorsze jest przed nią. Wszystko zwala się jej na głowę. Brutalne morderstwo, w które Della się "wkręca" czyli obiecuje sobie, że znajdzie drania który tego dokonał. Odkrycie, że może nie jest sama z wampiryzmem w swojej rodzinie. Zanikanie wampirzego węchu i słuchu, które próbuje ignorować co nie zmienia faktu, iż jest strasznie irytujące. Poznanie też  nowego gościa, którego już spotkała tylko nie ma pojęcia gdzie... Wie tylko, że nie można mu ufać. Co z tego wyniknie? 

"Dodając błąd do błędu, nie otrzyma się wyniku bezbłędnego."

Jak już wspomniałam wyżej bardzo polubiłam główną bohaterkę co spowodowało tym, że ta seria spodobała mi się o wiele bardziej od poprzedniej. Oczywiście pojawia się trójkąt to nie byłaby książka pani C. C Hunter. Jednak chłopcy są świetni. Nie miałam pojęcia, który jest lepszy, którego ja bym wybrała ale biorąc pod uwagę końcówkę (która była całkowicie nieziemska! chce kolejną część!) Della ma ograniczony wybór. I po prostu nie mogę uwierzyć, że tak się to skończyło. Oczywiście pobocznym tematem jest przyjaźń, która jest taka pozytywna, wspierająca, ciepła, nie oceniająca. Tylko można zazdrościć tej więzi jaka jest między dziewczynami. Oczywiście w książce możemy spotkać postacie z "Wodospadów cienia" co pomaga w tęsknocie za tą serią. 

"To dziwne, ale zwykle, gdy jesteśmy czemuś winni, zwalamy tę winę na innych, natomiast gdy nie jesteśmy, oskarżamy siebie samych."

Plusem książki jest na pewno silna bohaterka, mimo że irytowało mnie to iż za wszelką cenę chciała być za taką uważana to nie mogę jej winić czy oceniać bo jestem do niej podobna. Teraz zobaczyłam jakie to jest czasami irytujące. Kolejnym plusem jest to, że nie można się nudzić przy tej książce. Wciąż coś się dzieje, łapanie zbirów, bieganie po lesie, bójki, miłosne wątki. Następnym plusem jest zakończenie. Nie mogę wysiedzieć po nim w miejscu. Mimo, że pewne elementy zgadłam to i tak byłam ogromnie podekscytowana i zaskoczona zakończeniem. Nie mam pojęcia co mam pisać w minusach serio. Liczę, że kolejna część będzie jeszcze lepsza! Nie mogę się doczekać.

"Złu musisz przeciwstawiać dobro. Bo jeśli nie, to zatracisz się w złu. To może pogrążyć twoją duszę w mroku i sprawić, że stracisz radość życia."

Akcja rozpoczyna się już od pierwszego zdania i nie zanika w dalszej części książki. Coraz więcej nawarstwia się na głowie Delli, a ona dzielnie stawia czoło przeciw światu. Książka jest na pewno dla fanów C. C Hunter ale też dla poszukiwaczy przygód.

Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie wydawnictwu: Feeria Young!
Egzemplarz można zakupić na: Empik.

wtorek, 13 października 2015

Czy wstyd kiedykolwiek mija? Coś o książce Rachel Van Dyken

Czy kiedykolwiek w imię miłości zrobiłeś coś niewybaczalnego? Coś co ciągnie się za tobą mimo to,
że chcesz uciec od swojej przeszłości? Stałeś kiedyś plecami do swojego życia i kiedy zamknąłeś oczy słyszałeś szepty ludzi, których skrzywdziłeś czy może krzyki? Wierzysz w idee tego, że wszystko do Ciebie wraca, że za wszystko musisz kiedyś odpokutować? Zakochałeś się kiedyś w całkowitym szaleńcu, który zamienił Twoje życie w pobojowisko? Nie? A więc czas przeżyć najmroczniejszy tom trylogii Zatraceni.

"Prawdziwą miłość do kogoś poznaje się właśnie po tym, że pragnie się go na dobre i złe, że jest się gotowym przejść przez wszystko, co straszne i mroczne, by u schyłku dnia nadal być z tą osobą."

Lisa to z pozoru normalna nastolatka. Jednakże za swoją maską chowa swoje sekrety. Chce uciec jak najdalej od swojej przeszłości. Jednak nie uda jej się to tak prędko ponieważ jej profesor chce poznać kilka tych brudnych tajemnic. Ma z nimi wiele wspólnego, a zarazem mało. Wiele sprzeczności. Od jednego krańca do kolejnego. Jak rozwinie się ta historia? Co odkryjemy na światło? Czy faktycznie ta część jest tą najmroczniejsza?

"Strach jest narzędziem, a nie słabością."

Gdy zaczęłam czytać książkę ciężko było mi się oderwać. Wciąż trzymała mnie ciekawość jak to wszystko się ułoży, co bohaterowie zrobią, jak na to wszystko zareagują. Tajemnica za tajemnicą, podobały mi się te wątki pojawiające się na początku rozdziałów- retrospekcje, rozmyślenia. To jest wielkim plusem igrały one z moją ciekawością pobudzając ją jeszcze bardziej. Kolejnym plusem byli oczywiście znani już nam z poprzednich części bohaterowie- zawsze miło się dowiedzieć jak u nich mija czas. Kolejnym plusem jest szata graficzna, pożółkłe strony, duże litery tylko okładka mogłaby być inna ale przecież to nie ona definiuje wartość treści.

"Ciało człowieka to instrument. Trzeba wiedzieć jak na nim grać."

Jeżeli chcecie się zagłębić w kolejną książkę z gatunku New Adult to jest to właśnie książka dla was! Macie zagwarantowane skrajne emocje, mroczną atmosferę i gorące sceny. Polecam wam kolejną książkę Rachel Van Dyken i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze jakieś książki tej autorki się ukażą!

Serdecznie dziękuję wydawnictwu FEERIA YOUNG za egzemplarz 
Książka można kupić w EMPIK

poniedziałek, 21 września 2015

"Niebezpieczne złudzenie" Garcia Stohl

Niedawno przeczytałam pierwszą część więc od razu musiałam się zabrać za następny tom. Książka,
która przedstawia losy nastolatków nie takich zwykłych jakby mogło się wydawać. Czytałam tylko jedną książkę o syrenach i bardzo podoba mi się taki motyw przedstawiony w książkach. Coś innego- coś nowego. Szkoda, że nie ma o wiele więcej książek na Polskim rynku o temacie syren. Tak bardzo się zauroczyłam, że chce więcej takich książek!

"Widzisz, istnieją pewne zadziwiające przedmioty, które nazywamy książkami. Są pełne kartek zapisanych słowami. (…) Może o nich słyszałaś. A może nie."

Ridley zostaje porwana. Nie ma jej, zniknęła. Okazuje się później, że została porwana przez złego Silasa Ravenwooda. Jej chłopak- Link- zrobi wszystko aby ją odszukać. Wraz z mrocznym i jakże tajemniczym Lennoxem Gatesem przemierzają tunele Obdarzonych- byle tylko ją odnaleźć- które prowadzą do Nowego Orleanu. Gdy docierają do celu okazuje się, że syrena wcale nie chce ich pomocy. Co się z nią stało? Jakie eksperymenty przeprowadził na niej Silas? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?

"Piosenki nie muszą się rymować. Powinny przemawiać do uczuć. O to właśnie chodzi w muzyce. Te wszystkie słowa i nuty to jedynie inna forma powiedzenia komuś, że kochasz albo że masz złamane serce, albo też że masz w sobie tyle wściekłości, by kogoś zabić."

Co do strony wizualnej. Okładka mnie za bardzo nie przyciąga ale trzeba przyznać, że tytuł jest tak zapisany, że od razu przychodzą mi na myśl "Piękne istoty". :) Literki są takiej wielkości aby nie męczyć wzroku, a kartki są miło pożółkłe co bardzo sobie cenię. Rozdziały podzielono na trzy punkty widzenia co również uwielbiam w książkach. Możemy wtedy bardziej wgłębić się w daną postać. Zrozumieć jej motywy działania czy uczucia. Wielki plus za to. 

"Nie.
Walcz.
Jeśli teraz stracisz kontrolę nad sobą, stracisz wszystko."

Książka prowadzona jest dość lekkim językiem czyta się ją szybko i przyjemnie. Od pierwszych stron wciągnęłam się w tą cześć. Każda kolejna strona wzbudzała we mnie dreszczyk emocji czasami był on pozytywny czasami jednak negatywny. Moje odczucia co do całości są jednak pozytywne. Książka porusza wiele tematów co również mi się spodobało ponieważ nie lubię jednolitości. Książka jest dla każdego fana fantastyki. A tym bardziej każdemu komu spodobały się "Piękne Istoty" będzie zachwycony tą serią książek. 

Serdecznie dziękuję za książkę wydawnictwu: FEERIA YOUNG 
Książkę można już zakupić na: http://www.empik.com/niebezpieczne-istoty-tom-2-niebezpieczne-zludzenie-garcia-kami-stohl-margaret,p1105741816,ksiazka-p

poniedziałek, 7 września 2015

"Fangirl" Rainbow Rowell

Każdy z nas chciałbym mieć osobę, która go wesprze. Przyjaciela, który zawsze będzie przy nas
nawet wtedy kiedy stoczymy się na sam dół. Będzie przy nas by podać nam rękę z góry. Będzie by nas pocieszyć, zadbać o to żebyśmy czuli się dobrze w swojej skórze. Jest to najważniejsza osoba w naszych życiach. Dla głównej bohaterki taką osobą jest jej siostra bliźniaczka- Wren. Zawsze razem zawsze nierozłączne. Zawsze, dopóki Wren nie postanawia od desperować się od swojej siostry. 

"Nie sądzę, żebym się do tego nadawała. Do relacji chłopak-dziewczyna, osoba-osoba. Ja po prostu nikomu nie ufam. Nikomu. A im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej narasta we mnie pewność, że ta osoba się mną szybko zmęczy i będzie chciała się wycofać."

Cath jest zagubiona, zmieszana, przerażona. Jej współlokatorka jest troszkę przerażająca, jej chłopak co chwilę przesiaduje w ich pokoju, a ona nie może skupić się na pisaniu fanfiku. Wszystko idzie nie po jej myśli, a na domiar złego jej siostrze strasznie odbija. Zaczyna w każdy weekend pić do stanu upojenia, zadawać się z dość pustą współlokatorką i coraz rzadziej ze sobą rozmawiają. Lecz nasza Cath nie poddaje się tak łatwo i mimo, że jest introwertykiem to zaczyna przyjaźnić się z swoją współlokatorką- Reagan- dziewczyna szczerze wyraża się, że to dlatego, że jest jej żal Cath. Jest też sprawa Leviego. Chłopca wiecznie uśmiechniętego. Chłopca, który jest zawsze miły. Uwielbia rozmawiać ze wszystkimi na około. Jest całkowitym przeciwieństwem naszej Cath. Bardzo go polubiłam. Był całkiem odmienny od zwykłych bohaterów książkowych. no wiecie znacie ten typ: Bad Boya, za którym panny sznurem? Ja też wspaniale znam ten typ jednakże nie znajdzie takiego tutaj. No może w 10% ale spokojnie to tylko 10% wiele ono nie znaczy. 

"Prawdopodobnie będę wariatką do końca życia. Pewnie będę podejmować pojebane decyzje i robić nienormalne rzeczy, nie zdając sobie nawet sprawy, że są nienormalne. Ludzie będą się nade mną litować, a ja sobie nigdy nikogo normalnego nie znajdę. I tak będzie zawsze, bo nie miałam matki. Zawsze. Zostałam uszkodzona. Tych zniszczeń nie da się naprawić. Więc mam nadzieję, że źle się z tym czuje. Mam nadzieję, że nigdy sobie nie wybaczy."

Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne uczucie. Oczywiście głównym jej tematem było pisanie przez główną bohaterkę jej fanfiku lecz znalazłam tam wiele pobocznych tematów, które sprawiły, że książkę czytało się na jednym wdechu. Wydech był dopiero po jej zakończeniu kiedy już poznałam całą historię. Mimo, że nie za bardzo utożsamiłam się z kochaną Cath to bardzo ją polubiłam. Dziewczyna, która nie umie odmawiać jednak wie czego chce. Dziewczyna, która zamiast przebywać w towarzystwie ludzi- przebywa w świcie Simona. Więc jeżeli lubicie młodzieżówki, lubicie czytać wszelakie historie z wartościami nie tylko o miłości to zdecydowanie powinniście sięgnąć po "Fangirl" Rainbow Rowell. 

"W każdej nowej sytuacji wychodzi na jaw, że nikt człowiekowi nie wyjaśnił akurat tych najbardziej podchwytliwych zasad."


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu: OTWARTE

środa, 2 września 2015

"Oddam ci słońce" Jandy Nelson

Są takie historie, są takie książki, które nie zostają nam długo w głowie. Są jak liście. Gdy mija ich
czas opadają na ziemie gdzie ludzie nie zwracając na nie uwagi- depcząc je. Lecz mogę wam obiecać, że książka "Oddam ci słońce' nie należny do takich. Jest jak tytułowe słońce. Wielkie, nie do przeoczenia oraz przyjemnie rozgrzewające lecz gdy za długo się na nie patrzy- rani. A chodzi mi o to, że książka pokazuje wiele rzeczy w naszym życiu przez które łatwo nam je sobie bardzo utrudnić mogę nawet rzec, że zniszczyć.

"Albo pływasz, albo toniesz, takie jest życie."

Poznajemy bliźniaki. Narracja jest podzielona na Noah, który ma 13 lat, a Judy, która ma 16lat. Noah jest tym cichym, spokojnym dzieckiem, który widzi świat poprzez obrazy. Widzi świat poprzez oko artysty, poprzez własny pryzmat. Nic nie jest zwyczajne, mdłe czy nudne.  Bardzo podobało mi się czytanie jego rozdziałów mimo, że jestem kilka lat od niego starsza. Poprzez narracje jaką wprowadziła Pani Jandy czytałam to z jeszcze większą przyjemnością. Jude była tą, która niczego się nie bała. Była szalona, surfowała, skakała z klifów. Jednak stało się coś najgorszego przez co ich życia obracają się o 180 stopni. Nic już nie jest takie jak kiedyś. Jude zostaje opętana poprzez wyrzuty sumienia. Traci wiarę w siebie. Zaczyna bojkot chłopców ubiera się tak aby nikt jej nie zauważał. Lecz znajduje wyście z sytuacji.

''Czasem człowiekowi wydaje się, że coś wie, wie na pewno, a potem się okazuje, że nie wie nic.''

Jestem pod wrażeniem jak te historie się ze sobą przeplatają. Jaki ma wpływ jedna na drugą. Mimo, że odległość między nimi to 3 lata, każdy szczegół się liczy. Podobało mi się, że każda wprowadzona postać miała jakieś znaczenie. Miała swoją misję do spełnienia. Nie była tylko wypełniaczem stron. Pokochałam narracje. Była jak powiew świeżego powietrza czekałam na coś podobnego od czasu książki "Dotyk Julii" Tahereh Mafi. I nareszcie znalazłam coś równie bliskiego memu sercu. Coś co jest magią. Czytanie tej książki jest jak podróż przez egzotyczne, pełne koloru miejsca takie, które już na zawsze pozostaną w naszych głowach.

"- Dasz mi ten rysunek? (...)
- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
- Noah, żartujesz chyba - mówi, prostując się. Wkurza mnie to, jaka jest wysoka. Jakby ją ktoś rozciągnął przez noc. - Wtedy zostałyby mi tylko kwiaty. (...)
- Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce."

Książka pokazuje jak ważna jest w naszym życiu prawda. Jak bardzo możemy skomplikować sobie, życie ze względu na jej ukrycie. Jak bardzo jest ważne wychowanie dzieci. Aby nie wybierać swojego faworyta ponieważ te drugie dziecko może czuć się mniej wartościowe. Pokazuje też jak trującym uczuciem jest zazdrość. Historia ta ukazuje poczucie winy. Obwinianie się o czyjąś śmierć, udawanie kogoś kim się nie jest. Zahacza o wiele tematów i nie każdy jest smutny czy przykry. Książka mówi też o miłości, wybaczaniu sobie i innym, wiele o sztuce i o pięknie otaczającego nas świata. Polecam tę książkę każdemu bez wyjątku ponieważ wyniosłam z niej wiele dobrego. I według mnie każdy powinien zapoznać się z historią o Noah i Jude ponieważ wiele można się nauczyć na ich błędach.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:  OTWARTE

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Piękna katastrofa" Jamie McGuire

Książka zaczyna się w momencie gdy główna bohaterka zostaje namówiona aby iść na nielegalne walki.
Abby tak się wciąga we walkę, że dociera na sam początek tłumu. Jest tak blisko, że pod koniec walki ochlapuje ją krew. Słynny Travis wygrywa walkę. Oczywiście w tym momencie zwraca uwagę na Abby. Oblaną krwią Abby z tak niewinnym spojrzeniem, za którym kryją się sekrety które od razu chce poznać. Travis jest przyjacielem chłopaka jej przyjaciółki. Brzmi skomplikowanie jednak to prosty zabieg aby połączyć ich losy. Travis postanawia się z nią zaprzyjaźnić.

"Nie wiedziałem, że się zagubiłem, dopóki mnie nie odnalazłaś. Nie zaznałem uczucia samotności aż do pierwszej nocy, którą spędziłem w łóżku bez ciebie. Jeśli coś mi się w życiu udało, to tylko dzięki tobie. Czekałem na ciebie, Gołąbku."

Abby oczywiście ma swoją mroczną przeszłość, którą nie chce się z nikim dzielić. Jednak poprzez pryzmat tego czego doświadczyła jest niechętnie nastawiona do Travisa. Chce się odciąć od przemocy, pijaństwa czy okrucieństwa. W młodości miała tylko ojca pijaka-hazardzistę za wszelką cenę chce się od niego odciąć. Jednak Travis jest nieugięty. Chce się tylko przyjaźnić więc Abby czuje się bezpiecznie. Zaczyna mu ufać, spędzać razem z nim czas. Jednak nie chce się przyznać nawet przed samą sobą, że zaczyna do niego coś czuć. Zapiera się rękami i nogami.

"-Akurat.Nie pozwolę, żeby odwoził cię do domu zupełnie obcy człowiek.A jeśli zacznie się do ciebie dobierać?
-Oby!Jest fajny!"

Polubiłam bohaterów tej książki. Owszem trochę mnie irytowało to jak Abby nie chciała zaakceptować uczucia jakie zrodziło się między nią, a Travisem. Jednak pomimo jej "ułomności" bardzo ją polubiłam. Nie była rozemocjonowaną, naiwną i głupiutką bohaterką. Promieniowała od niej siła- mimo przeszłości, przez którą mogła skończyć podobnie do ojca to trafiła na studia- więc trochę rozumiałam jej sceptycyzm w stosunku do Travisa.  Co do męskiej postaci- Travis Maddox- był wytrwały, taki zdecydowany czego chce. Owszem popełniał błędy ale myślę, że to poprzez przyzwyczajenia do trybu życia jaki dotychczas prowadził. Przeżył w dzieciństwie śmierć matki- która dała mu kilka rad. Kierował się nimi lecz przed Abby trochę szalał z innymi dziewczynami co dało mu opinię: "Łamacza serc". Lecz urzekł mnie tym co potrafił zrobić dla dziewczyny, na której mu zależy.

"-Abs?-zadrwił-Co to, trening fitnessu ?
-Lepsze to niż Gołąbek-odciełam się z równą dozą szyderstwa-Wkurzający ptak, który sra na chodniki."

Książka ta urzekła mnie na tyle abym przeczytała ją jednego wieczoru. Miała kilka wad pewnie, że tak jednak nie warto ich nawet wymieniać. Są to tylko moje indywidualne odczucia więc nie chce innym psuć przez nie przyjemność czytania. Każdy kto pokochał gatunek New Adult powinien sięgnąć po tę książkę aby się przekonać jak potoczyły się ich losy.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu: ALBATROS

poniedziałek, 22 czerwca 2015

"Co, jeśli.." Rebecca Donovan

Książka "Co jeśli" przedstawia nam świat, w którym nic nie jest idealne choćby wszyscy bardzo tego chcieli. Przedstawia nam walkę o własne JA. Walkę o swoje własne marzenia. "Co jeśli" zabierze nas ze sobą w pokręcony świat Nyelle, która z pozoru jest beztroska musi jednak zmagać się z problemami z jakimi ludzie nie spotykają się na co dzień. 

"Wyrzuty sumienia to przebiegłe bestie. Ranią głęboko, a kiedy rana już się zabliźnia, posypują ją solą."

Narracja prowadzona jest przez Cala łamacza serc. I gdy już pomyśleliście o jakimś Badboy'u to on jest całkowitym jego przeciwieństwem. Zrywa z dziewczynami ponieważ m.in nie umie rozmawiać na poważne tematy, nie chce się wiązać, boi się zranienia, a przede wszystkim myślę, że jest wciąż zakochany w dziewczynce z jego dzieciństwa. Następnie ucieka przed swoimi byłymi chowając się po kątach. Nie, nie oceniam ponieważ muszę mu przyznać, że trafiał na same "zwariowane/nawiedzone" dziewczyny. Gdy pewnego dnia wkracza do jego życia dziewczyna w stroju NINJA o tak błękitnych oczach jak dziewczyna z dzieciństwa Calowi zapalają się czerwone lampki w głowie. Książka zaczyna się właśnie w tym momencie i jej akcja nie daje się nam nudzić. Wciąż coś się dzieje. Wciąż nie możemy oderwać oczu od scen przed naszymi oczami, które ukazuje nam ta książka.

"Nawet jeśli się udaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne".

Cal to bohater, który charakterem nie do końca mi się spodobał. Pozwalał po prostu czemuś odejść (lub komuś). Dla mnie patent na osiągnięcie jakiegokolwiek sukcesu w obojętnie jakiej dziedzinie to pracowanie nad tym, poświęcanie czasu i włożenie w to wysiłku. Wciąż wydawało mi się, że on chce wszystko od zaraz. Nie chce podejmować ryzykownych działań bo się boi. Trwa w tym co ma tak jakby nie wiedział co ze sobą sensownego zrobić. Jednak pod koniec książki zreflektował się. Naprawił swoje błędy rozumiejąc, że czasem trzeba się narazić by coś mieć. Nyelle to bardzo szalona dziewczyna. Robiła wciąż i wciąż zaskakujące rzeczy. Nigdy nie była w spoczynku zawsze w ruchu. Działała, działała i jeszcze raz działała. Każdy dzień traktowała jakby był jej ostatnim. I to bardzo mi się podobało. Jednak wciąż ta tajemnica, którą utrzymywała i to, że Cal  nie robił nic aby dowiedzieć się co się stało irytowało mnie strasznie. Ja lubię mieć wszystko jasno wyłożone abym wiedziała na czym stoję. Oni działali odwrotnie do mojej zwykłej logiki. 

"Gwiazdy mogą ukoić twój ból, jeśli tylko im pozwolisz. A kiedy wzejdzie słońce, po nagromadzonych smutkach nie będzie śladu."

Książka całościowo wypada bardzo dobrze. Widać, że autorka musiała zaciągać wszelkie sznurki rozpoczęte na początku tak aby utworzyły spójną całość. Książka jest dla tych co uwielbiają czytywać New Adult. Wciągnięcie się od pierwszych stron i będziecie pytać siebie: Co naprawdę zdarzyło się, że ta dziewczyna jest teraz odwróconą wersją siebie? I czy w ogóle Nyelle to Nicole? 

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Feeria Young

czwartek, 18 czerwca 2015

"Ogień i woda" Victoria Scott

Jesteś skłonny do poświęceń dla drugiej osoby? Czy gdybyś był w stanie zdobyć lek dla swojej bliskiej osoby zrobiłbyś wszystko aby go zdobyć? Gdyby była taka możliwość wahałbyś się? Gdybyśmy żyli w świecie, w którym istnieje "Wściekły wyścig" wziąłbyś w nim udział aby już więcej nie widzieć jak człowiek odchodzi powoli męcząc się z każdym oddechem?

Tella mieszka na strasznym odludziu. Jej jedyna rozrywka to robienie głupich min w lustrze, czytanie  książek lub spędzanie wolnych chwil ze swoją rodziną. Ma starszego brata, który zachorował, a widok ten strasznie ją ubolewa. I może przeżyłaby swoje życie w takiej samej monotonii gdyby nie "Wściekły wyścig", a raczej jej magiczne urządzenie, które dziwnym trafem znalazło się na jej łóżku. Jest zachwycona. Jedyne elektryczne urządzenie jakie widziała od kilku lat. Jednak to nie jest MP-4, a mały komunikator z zarządcą wyścigu. Wyścigu, który każdy chce wygrać dla chorego członka rodziny. Rodzice nie chcą jej dopuścić do wystartowaniu w wyścigu. Wiedzą bowiem jak może się to skończyć. Jednak niepokorna Tella jedzie kilkaset kilometrów aby walczyć o lek dla brata. I właśnie wtedy zaczyna się śmiertelna "zabawa". Znajduje się w dżungli potem na pustyni. Sami musicie sprawdzić jak sobie radzi. 

Pewnie każdy z was może porównać tę książkę do "Igrzysk śmierci" ale według mnie jest to śmieszne ponieważ "Ogień i woda" to książka m.in. o wzięciu udziału w "konkursie", w którym może wygrać tylko jedna osoba jednak na tym podobieństwa się kończą. Osoba wygrywa lek na jakąkolwiek chorobę. Między etapami takimi jak te w pierwszej części czyli: Dżungla i Pustynia jest wytypowany najlepszy tudzież pierwszy który przybył do bazy "pomniejszymi" nagrodami. 

Tella to bohaterka, która bardzo przypomina mnie. Chodzi mi o to, że była taka swojska. Czasami zastanawiała się nad rzeczami, nad którymi ja również się zastanawiam, a są bardzo... Dziwne. Była bardzo dzielna mimo tego, że nigdy nie została wychowana aby żyć na pustyni lub dżungli. Nie lubi gdy ktoś nią rządzi, woli gdy ona przewodzi grupą. Nawet w stanie nacisku nie jest w stanie skrzywdzić niewinną osobę jednak gdybym była jej wrogiem miałabym na nią oko. Jest bardzo silna psychicznie. To mi się również u niej podobało. Pozytywna mimo wielu trudnych chwil, które mogły ją zniszczyć. Może nie ją ale jej pogodnego ducha. Chłopak Guy. który potem okazuje się jej sympatią (nie jest to spoiler można wywnioskować to z opisu z tyłu okładki) jest cudowny! Owszem nie mówi wiele, ale jest po prostu stworzony do takich zadań! I pokazuje przez czyny, że mu na Telli zależy. Aż piszczałam z zachwytu nad tą relacją. Bo niby nic ale jednak wciąż ją bronił, to jak się do niej przybliżał gdy wyczuwał niebezpieczeństwo, jak rozpalił ten ogień wtedy(trzeba przeczytać książkę, żeby wiedzieć o co chodzi ale ja od razu wiedziałam, że zrobił to z premedytacją!), jak wypatrywał wszelkich szczegółów w jej wyglądzie, czy aby nic jej nie jest? Prawdziwy facet twardziel. Zero pustych słów, tylko czyny. Choć słowa też były.. Tak trzeba przeczytać książkę żeby zrozumieć o czym bredzę i nad czy się zachwycam. 

Pozostaje wam tylko sięgnąć po tę książkę. by przeżyć przygodę jakich niewiele. Razem z Tellą przeżywamy dni, które mijają w mrocznych klimatach dżungli oraz parnych na pustyni. Wszystko tworzy się w brutalną całość wyścigu dzięki, któremu można uzdrowić ważną w naszym życiu osobę. 

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu IUVI

środa, 10 czerwca 2015

"Toxic" Rachel Van Dyken

Jaki masz sposób na to by zapomnieć? Pogrążyć się w błogiej
nieświadomości? Czy ktoś już wymyślił sposób na to aby wszystkie traumatyczne wydarzenia z naszych żyć włożyć do jednego worka i wyrzucić do kosza na śmieci? Nie? Czyli pozostaje nam trwać ze świadomością czynów jakie popełniliśmy i płacić wysoką cenę za naszą nieodpowiedzialność. 

"Problem z drugimi szansami sprowadza się do tego, że godzimy się na nie, zakładając, że przyniosą natychmiastową poprawę sytuacji, podczas gdy w dziewięciu na dziesięć przypadków najpierw wszystko musi się popsuć, żeby mogło być lepiej. Będzie bolało. Nie będzie łatwo, ale w końcu, jeśli wszystko się poukłada przekonasz się, że było warto."

Saylor poświęca cały swój czas na naukę gry na pianinie. Jest w tym perfekcjonistką jednak w jej muzyce brakuje uczuć. Gra tak jak powinna, gra z idealną postawą jednakże to na tyle jeżeli chodzi o przesączenie muzyki własnymi uczuciami. Gdy idzie na próbę słyszy jak ktoś gra. Ktoś każdą nutkę wypełnia swoją frustracją, złością, żalem. Wygrywa na fortepianie swoją historię. I myślę, że to najbardziej zaimponowało Saylor. Chłopiec, który jest bardzo bliski destrukcji. Jedna chwila zadecydowała o jego życiu. Za którą poniósł bardzo surową karę. Nie pozwala mu zapomnieć, musi patrzeć na to co przez niego się stało. Czuje, że powoli wyczerpuje swoje siły. 

"Zabawne, prawda? Ludzie utrzymują, że wiedzą, czym jest miłość, a jednak kiedy mają szansę to udowodnić, wycofują się i tchórzą.[..] Ludzie rzadko myślą to co mówią.  Dla mnie "przepraszam" to kolejne słowo, którego nadużywaj-podobnie jak "kocham". "Kocham lody","kocham naleśniki", "kocham kolor niebieski"-gówno prawda. Bo kiedy ja mówiłem "kocham" to znaczy, że wykrwawiłem się dla ciebie. Kiedy mówię słowo "miłość" powołuję je do życia. Uskrzydlam swoją duszę-łączę ją z twoją."

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, mogłam poznać ich bliżej dzięki temu iż rozdziały są prowadzone przez Saylor oraz Gaba. Nie odczułam irytacji jak to zawsze bywa w takich powieściach. Nie było niezdecydowania, uciekania czy mdłości pod wpływem za dużej ilości słodkości w ich związku. Było elektryzująco, intrygująco i przyciągająco. Gabe bardzo utkwił mi w pamięć. Jego determinacja robiła na mnie wielkie wrażenie. Zdolność do poświęceń dla miłości. To, że nie zauważał jak wielką miał siłę by wytrzymać, to jak próbował oddzielać swoje osobowości by wytrwać. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był o wiele lepszy niż te dupki, za którymi dziewczyny biegają. Jednak trzymał to wszystko głęboko w sobie. Saylor bardzo dobrze trafiła. Jak Jego mur się walił. Ale pomagała mu, była przy nim, wspierała. On też bardzo dobrze trafił. To po prostu para idealnie do siebie dopasowana. 

"To miłość i śmierć, jako jedyne na świecie, potrafią zmienić nasze życie i przeznaczenie. Napędzają nas albo paraliżuję. Jednak ostateczny wybór zawsze należy do nas."

Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Przeczytałam ją w jeden wieczór. Jest to powieść, która wzbudzi w nas emocje. Rozpoczynając od niepokoju, mgiełki tajemnicy. Pytamy co się stało temu kolesiowi, że jest w takiej rozsypce? Zaczyna nas intrygować. Później dopingujemy parze, która tworzy się na naszych oczach, a na koniec otula nam serce kokonem wtem jest nam tak tam ciepło. A więc polecam ją każdemu kto lubi gatunek New Adult. Ta książka wpasuje się idealnie. :) 

Serdecznie dziękuję wydawnictwu FEERIA YOUNG za egzemplarz do recenzji. :) 
Książkę można zakupić: http://www.empik.com/toxic-dyken-rachel-van,p1106687117,ksiazka-p

niedziela, 7 czerwca 2015

"Starter" Lisa Price

Co byś zrobił gdybyś stracił wszystko przez krótki okres czasu? Rodzinę. Dom. Zwyczajne życie? Czy załamałbyś się i stoczył razem z ludźmi, którzy robią złe rzeczy tylko dlatego, że nie mają nic do stracenia? Jednak dziewczyna ta ma powód by utrzymywać się przy życiu. Ma młodszego braciszka, dla którego zrobiłaby wszystko. Zazwyczaj wystarczy jedna osoba byśmy wzięli się w garść i pruli na przód mimo, że nad naszymi głowami wali się świat. 

"Miał oblicze zawieszonego w przestrzeni astronauty, który zerwał się z uwięzi i zdawał sobie sprawę, że jedyną jego szansą jest uchwycenie liny, bo inaczej odpłynie na zawsze w kosmiczną czerń. Znałam to uczucie wszechogarniającej paniki, której czas się dłuży, a sekundy zmieniają się w lata, i ten głęboki ból, jaki się odczuwa, będąc zranionym nie przez jedną osobę, lecz przez wiele, przez cały gang, który wtargnął w twoje najbliższe sąsiedztwo i zagroził całej społeczności, tak że zwątpiłeś w porządek świata. I w ostatniej chwili, gdy wyciągasz rękę po linę ratunkową i masz palce o centymetry od niej, myślisz, czy jeżeli przeżyjesz, zdołasz naprawić, co zostało zerwane, żeby móc powiedzieć "tak", chcę znowu być częścią tego świata."

Callie- główna bohaterka- idzie do banku ciał. Nie ma innego wyjścia ponieważ jej braciszek poważnie zachorował. Idzie tam tylko dlatego, że brutalne życie na ulicy ją do tego popchnęło. Zostawia Tylera pod opieką Jej najlepszego przyjaciela Michaela. Lecz nic nie idzie po jej myśli. Wydawało jej się, że odbębni wynajem ciała i będzie miała dzięki temu pieniądze, za które będzie mogła pomóc swojemu braciszkowi oraz kupi im dom. Pierwsze dwa wynajmy idą jak z płatka problemy zaczynają się przy trzecim. Trafia na Enderkę, która ma zamiar walczyć z systemem, który ma zostać wprowadzony. 

"Nie mam broni. Tata mocno by się zdenerwował. Ale o niczym się nie dowie. Jest w grobie."

Sam pomysł na książkę jest świetny. Trochę brutalny. Zaburza porządek jaki jest na naszej Ziemi. Rodzimy się, przeżywamy najlepsze lata by potem wspominać je na starość. Później zaś nadchodzi kres naszego żywota. I tak ma być, tak jest. Jednak w książce znaleźli sposób aby śmierci uniknąć. Nie obchodzi ich to jak bardzo jest to nie fair w stosunku dla młodzieży. Obchodzi ich własne dobro. Książka skojarzyła mi się z "Intruzem" jednak oglądałam tylko film więc nie wypowiem się w stosunku co do ich podobieństw. 

"Cały ten czas zadręczałam się, że jestem oszustką, prostaczką udającą księżniczkę, a tymczasem książę też był przebierańcem. Od początku do końca jedynie fantomem. W moim świecie nic nie było tym, na co wyglądało. Zastanawiam się, czy jeszcze kiedykolwiek będę w stanie komukolwiek zaufać."

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, Fabułę miała dość równomiernie rozplanowaną, a więc nie można był się przy niej nudzić. Callie nie użalała się nad sobą, wciąż działa, parła na przód mimo, że życie wciąż i wciąż rzucało jej kłody pod nogi. Nie pamiętam aby był moment żeby mnie jakoś specjalnie zirytowała. W książce znalazł się wątek miłosny to oczywiste. Pojawił się trójkąt jednakże nie tak intensywny ponieważ autorka wątek miłosny zepchnęła na pomniejszy wątek. W sumie to jeden z chłopców Blake był zbyt idealny, znaczy się wątpię aby taki chłopiec istniał. Wciąż robił coś takiego co byłoby idealne. Reszta bohaterów była według mnie bez zarzutu. Jedynie pisarka mogła bardziej ich dopracować. 

Książka dla fanów dystopii. Jest tam wszystko czego szukacie. Brutalny świat, w którym znajduje się Callie daje w kość. A więc nie ma na co czekać. Łapcie za książkę i czytajcie. :)

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros za egzemplarz.:) 

czwartek, 16 kwietnia 2015

"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan

Każdy ma w swoim życiu takie przeżycia, uczucia czy tajemnice, o których nikomu nie chce mówić, chce zostawić te mroczne cienie w najdalszym zakamarku swojej duszy i nigdy po nie nie sięgać. Jednak gdy pojawia się osoba, która takowe cechy ma nawiązujemy z nim nić porozumienia. Chcemy czy nie w końcu otwieramy się na niego by wypluć z siebie ten jad, który tkwi w nas, a on rozumie bo męczą go tak samo jak i nas koszmary. Jednak może się okazać, że sam zapracował na wszystko to, co go dręczy.

"Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść.[...]I bywa też,że nie potrafią prosić o pomoc.Są tak omotani własnym bólem,że zadają ciosy wszystkim wokół."

Emma całkowicie wyrzuciła ze swojej głowy cały tragiczny wieczór. Tak radzi sobie ze swoimi problemami. Wypiera je. Udaje, że nigdy nie powstały. Widzi je powierzchownie jednak nie chce aby przesłoniły jej wzrok. I takie cechy się ceni jednak strasznie mnie wkurzała tym, że jednak zawsze znalazła jakieś pomniejsze problemy aby się załamać. To było takie sprzeczne jak gdyby była bardzo silną osobą jednak wciąż i wciąż użalała się nad sobą. Wciąż uważała,
że jest gorsza, wszystkich rani i takie głupstwa, które mogą powstać w głowie człowieka, który był dręczony przez większość życia. I próbowałam to zrozumieć lecz wciąż mnie to irytowało. Przeprowadza się do matki u której zamiast odpoczynku od piekła znajduje się na kolejnym jego piętrze. Okazuje się, że Rachel- bo jak się okazuje Emma ma tak na nią mówić- jest alkoholiczką. I zawsze gdy jest pod wpływem używek zachciewa jej się zwierzeń, które są bardzo raniące dla naszej biednej Emmy. Rachel ma też nowego chłopaka, który jak się okazuje później odnajduje więź porozumienia  z Emmą. No i tak się zaczynają kolejne przygody naszej biednej Emmy.

"To wściekłość i ból nas połączyły. One stanowią naszą więź. To nie jest miłość."

Bohaterzy według mnie są przesadzeni, przerysowani albo w jedną stronę albo w drugą. Nie podobało mi się, że nikt nie był szary  czy też choćby normalny. Wszyscy albo byli źli jak- Carol, Rachel lub wspaniali jak -Evan, Sara. Jonathan był w miarę dobrą postacią jednak autorka to zepsuła według mnie. Jak już mówiłam przerysowane. Postacie bardzo odbiegają od rzeczywistości. Ponieważ chce nam wmówić, że ludzie dobrzy są zarazem idealni. A tak niestety nie jest. W każdym bądź razie nie było aż tak źle.

"Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały wszechświat, wszystko wydaje się możliwe."

Muszę przyznać, że z książką męczyłam się. Tak strasznie irytowała mnie na nasza biedna Emma. Rozumiałam ją jednak uważałam, że ona po prostu przesadza. Pozawalała na to aby każdy ją krzywdził z pokorą zwieszała głowę, była była zaślepiona swoimi problemami i nie dostrzegała, że może przez to innych ranić. Użalała się nad sprawami, które dla mnie wydawały się obojętne. No dobrze była taka jedna, że aż zirytowana musiałam odłożyć książkę na bok. To jak się o wszystko obwiniała i wyolbrzymiała problemy, których nie miała. A te co były ogromne jak smoki ignorowała umyślnie. Jednak na jej obronę muszę przyznać, że pod koniec się troszku zmienia. Umie wyrazić to co myśli ale w sumie i tak nie zgadzam się z jej ostatnią decyzją. Ale co zrobić?  Tylko sięgnąć po następną część i przekonać się czy było warto sięgać po tę serię, :)

poniedziałek, 23 lutego 2015

"Losing Hope" Colleen Hoover


Czytając takie historię zmieniamy coś w swoim myśleniu, rozumowaniu. Podświadomie pewne rzeczy wkradają nam się do naszych umysłów. Jak włamywacz, który nie chce być złapany. To zmienia nasz punkt widzenia. Małymi kroczkami posuwamy się do przodu aby stać się bardziej empatycznym. Właśnie dzięki czytaniu książek kształtujemy swoją osobowość. I właśnie takie historie zostają w naszych czaszkach. Podświadomie czy nie, zostają w nich i czasami wpływają na nasze decyzje. I właśnie dlatego tak lubię wartościowe opowieści.

"Jest tak totalnie zdruzgotana, że powinniśmy na nowo stworzyć definicję tego słowa. Należałoby go używać wyłącznie w takich sytuacjach. To absurdalne, że ludzie opisują za jego pomocą coś innego niż to, co czuje matka po stracie dziecka. To naprawdę jedyna sytuacja, w której słowo ‘zdruzgotanie’ oddaje cały ogrom uczuć."

poniedziałek, 5 stycznia 2015

"Cień i kość" Leigh Bardugo

Do książki nie byłam przekonana, tym bardziej, że okładka amerykańska bardziej mi się spodobała. jednak trzeba przyznać, że polskie wydawnictwo wykonało dobrą robotę. na zewnętrznej okładce są powymieniane rodzaje Griszów oraz mapka. od razu urzekł mnie ten widok. Przekonałam się do Polskiego wydania z całą mocą tak jak do tej historii zawartej w książce. Bo to słowa się liczą, a nie okładka.

"Podobne przyciąga podobne"

Na początku poznajemy dziewczynkę i chłopca z sierocińca. okazuje się, że mają na imię Alina i Mal. Są bliskimi przyjaciółmi. później przenosimy się w dalsze ich losy, gdy są starsi. Lecz wraz z wzrostem nic w ich przyjaźni się nie zmienia. Są zżyci jak w dzieciństwie. Ale zawsze musi się coś zmienić, bo świat nie lub być stały. Lubi bawić się ludźmi. I dlatego Alina okazuje się Griszą. Wydobywa swą moc, by ratować swojego przyjaciela. Zabierają ją do Małego pałacu rozdzielając ją z jej najlepszym przyjacielem.

"Ja tęskniłem za tobą z każdą godziną. A wiesz co było w tym najgorsze? Że mnie to zupełnie zaskoczyło. Łapałem się na tym, że chodzę i cię szukam- bez powodu, tylko z przyzwyczajenia, bo widziałem coś, o czym Ci chciałem powiedzieć, albo chciałem usłyszeć twój głos."

Bohaterzy w książce byli naprawdę interesujący. Chociaż zdarzyły się momenty, gdzie główna bohaterka zaczęła mnie irytować, ale wyszło jej to na dobre, więc nie ma co narzekać. Darklinga polubiłam no wiecie typ bad boya, ale no cóż zaskoczył mnie bardzo.. Nie wgłębiam się sami przeczytajcie. Mal na początku mnie denerwował, ale jak znów się spotkali to zrobił się taki męski. Mraau. Ale miał trudną i ciężką drogę, więc nie można mu się dziwić. A, więc nic tylko czytać.

"-Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie chcą mnie zabić.
-Naprawdę? Ja już prawie nie zwracam na to uwagi."

Książka ma pełno zwrotów akcji. Nie można przewidzieć co będzie się działo na kolejnej stronie. Ja byłam zdziwiona jak niekiedy się potoczyła. Więc książka trzyma w napięciu,a biedni czytelnicy nie mogą jej zamknąć. W sumie nie wiem czy tacy biedni, ponieważ książka jest cudowna. I już wiem, że nie oddam jej nikomu, wiem też, że muszę kupić kolejną jej cześć.

wtorek, 25 listopada 2014

"Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin

Witajcie po dłuższej przerwie ale znów jestem z kolejną recenzją nowej książki. Ostatnio widziałam dużo recenzji tej pozycji ale jednak zdecydowałam się na wstawienie jej tutaj. Trochę luźna recenzja, Ale to nic. Ważne, że jest :)

"- O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza! - warknęłam.
- Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego - orzekł. - Cóż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem.
- Nie odróżniasz dżumy od cholery, Noah.
- Bo dla mnie to jedna cholera."

Zacznę od tego, że jestem rozczarowana. Miał być ten klimat. Poczułam Go. Oj tak. Ale jakoś tak. Chyba nie tego się spodziewałam ponieważ było jakoś tak dziwacznie. Jednak nie lubię gdy główna bohaterka jest "chora psychicznie". Nie jara mnie ten klimat. I troszku mi smutno. No bo ej.! Spójrzcie na tę przepiękną okładkę, aż się prosi by sięgnąć po nią. Patrzymy jak zahipnotyzowani. Ona nas wprowadza w ten klimat.. Myślałam, że będzie mrocznie, tajemniczo. No nie wiem, że będzie TO COŚ. A ta książka ląduję u mnie w przeciętnych ale na pewno jej nie oddam bo okładka. Kocham ją. I wiem, że to trochę płytkie ale kto mi zabroni? :)

"- Tak między wami iskrzy, że stwarzacie zagrożenie pożarowe.
- Mylisz ostrą animozję z ostrym afektem."

Przejdźmy do konkretów, a właściwie do bohaterów. Nie polubiłam głównej bohaterki. Zamiast się cieszyć, że ma dar. Wiecie jaki jest odsetek ludzi, którzy posiadają jakiś? Nie wiecie? No tak. Bo prawdopodobnie nikt nie ma. A Ona narzeka. Pff. Może i mamy o wiele różne charaktery ale też Ja nigdy nie życzyłam nikomu śmierci. Nigdy. Niezależnie co mi zrobił. A Ona od razu komuś życzy śmierci jak idzie coś nie po jej myśli. Tak się nie robi. Powiedziałabym, że jest troszku rozwydrzona. I rozumiem. Wypadek z przeszłości ale bez przesady. To niczego nie tłumaczy. No i jeszcze to, że chce uciec od problemu. Tu też straciła w moich oczach :< Ale muszę wam powiedzieć, że nie jest tak źle. Teraz narzekam ale jak czytałam to się wciągnęłam. Więc ludzie czytajcie jeżeli mieliście taki zamiar. :) A teraz Noah. Też mi coś nie przypasiło w nim. No bo niby taki opiekuńczy tak? Niby taki kochany? Ale jakoś ta postać na pewno nie jest moją ulubią. Wszyscy w tej książce byli jacyś nienormalni i w tym przypadku nie umiem tego docenić. Ale też muszę przyznać, że chłopaczek zarobił sobie pod koniec punkty. :)

"Popatrzyłam na niego spod zmrużonych powiek:
- Jesteś straszny.
Uśmiechnął się i delikatnie musnął mnie palcem po nosie.
- A ty jesteś moja - powiedział i odszedł."

A więc pytacie jaka jest moja ocena? Książkę należy przeczytać jeśli się lubi się taki klimat. Nie wiadomo czy to się dzieję w głowie czy nie? Kurczę to było naprawdę głupie uczucie. Nie lubię być zdezorientowana.
Mimo, że spodziewałam się całkiem czegoś innego to pewnie sięgnę po następną część. Bo ten koniec wynagrodził wszystko. A bohaterzy zawsze mogą się zmienić :)

wtorek, 28 października 2014

"Onyks" Jennifer L. Armentrout

Witajcie! Dziś przychodzę do was z recenzją książki pani Jennifer jest to już druga część i jakże się ucieszyłam gdy przyszła do mnie do domku. Taka piękna, kolorowa. Od razu wzięłam się za czytanie :) I nie zawiodłam się. O wiele grubszy tom, o wiele więcej przygód ale czy lepsza od pierwszej? Przekonajcie się sami :)

"Skromność jest dla świętych i nieudaczników. Ja nie jestem ani jednym, ani drugim."

Historia zaczyna się w tym samym momencie co się skończyła. Katy zachorowała. Daemon ją ratuje. Wciąż ich związek nie jest ustosunkowany. Katy nie chce przyznać, że pragnie Blacka i może to dobrze bo kto by wytrzymał bez ich ciągłych sprzeczek, przekomarzania się i buzujących uczuć?
Jednak muszę przyznać, że jak się akcja zaczęła- od pierwszych stron- to płynnie się toczyła aż była wielką kulą która musiała się szybko stoczyć w dół. Po prostu genialne. Tym bardziej, że Kate chyba chce normalnego związku i w wątek miłosny wplątuje się nowa osoba. Jednak nie jest to drażniący temat więc spokojnie nie ma się czego obawiać. Nic tylko sięgnąć po następną część.

"Szybko przebrałam się w spodenki do spania i gładką, różową koszulkę. Niezbyt seksowna bielizna, ale podczas mycia twarzy i zębów stwierdziłam, że to najlepszy wybór. Wszystko inne przysporzyłoby Daemonowi pomysłów. Do diabła, jego zachęciłaby papierowa torba."

Oprawa graficzna po prostu zachwyca. Widzimy dwójkę młodych ludzi opierających się o siebie. Ich spojrzenie hipnotyzuje. Poza tym grzbiet książki jest różowo-fioletowy z motywem galaktyki. Strony nie są białe i to jest kolejny plus bo wzrok się  tak nie męczy, a literki są w dobrym rozmiarze. Nie można narzekać.


"Słowa to najpotężniejsze narzędzie. Proste i zazwyczaj niedoceniane. Potrafią leczyć. Potrafią niszczyć."

Jednak uważam, że pierwsza część była lepsza. Jakoś tak każdy moment w pierwszej części kocham. Druga nie stoi daleko w tyle też jest bardzo dobra. Wciągnęła mnie na wieczór pełen wrażeń i bardzo bym chciała mieć takiego Daemona na własność no ale cóż. Chyba pierwsza część tak bardzo mi się spodobała bo były wakacje, a ja potrzebowałam wytchnienia. Co nie zmienia faktu, że oby dwie książki są po prostu genialne i każdy powinien po nie sięgnąć :)

RECENZJA "OBSYDIAN" PIERWSZEJ CZĘŚCI
KONKURS TRWA. DO WYGRANIA: "ODDECHY" LINK TUTAJ